Dzień 5 i 6

Dzień 5 Całonocna jazda autobusem potrafi dać w kość.  Do Walencji dotarłyśmy o godzinie 3 w nocy. Przeczekałyśmy do sensownej godziny na dworcu i o godzinie 9 ruszyłyśmy na miasto. Alleluja! Mają tutaj przechowalnie bagażu! Duża szafka pomieściła nasze plecaki, przez to wyszło nam po 2 € na łebka. W końcu bez tych wszystkich kilogramów na plecach…

Dzień 4

Rano opuściłyśmy  dom Joana. Naszym kolejnym punktem podróży stała się Tarragona, polecona przez hosta. Podobno piękne miasto z pozostałościami po architekturze samych Rzymian. Wybrałyśmy się tam pociągiem. Bo tak było szybciej i łatwiej. Po niedługim czasie, dotarłyśmy na miejsce. A tu brak przechowalni bagażów. ZNOWU! Ja nie wytrzymiem jak tak będzie całą naszą podróż wyglądać….

Dzień 3

W końcu udało się wyspać! Nie byłyśmy jeszcze w pełni sił, ale przynajmniej mogłyśmy w miarę normalnie funkcjonować. Śniadanie zjadłyśmy wspólnie z naszym hostem. Pokazał nam jak zrobić pa amb tomàquet, czyli kromkę chleba posmarowaną pomidorem.  Powiem, że to dość osobliwy sposób wykorzystania tego warzywa.  Po pokazie alternatywnego sposobu spożywania kanapki z pomidorem, ruszyłyśmy na…

Dzień 2

Lotnisko jest dość popularnym miejscem do spania. Po godzinie 20  przybywają tam podróżnicy z różnych zakątków świata o wątpliwym statusie oczekującego na wylot. Każdy znajduje swój kawałek podłogi, wyciąga śpiwór i wtula się w swoje rzeczy z nadzieją, że jak się obudzi jeszcze tam będą. Tylko co jakiś czas ochrona budzi każdego, mówiąc coś po…

Dzień 1

10 h w samolocie sprawi, że nadrobiłam wszystkie zaległości filmowe, serialowe, przyrodnicze i muzyczne. Zaczęłam zastanawiać się czy przypadkiem zamiast nowego filmu o Kapitanie Ameryce, nie włączyłam Avengersów oraz że chińska muzyka ludowa jest nawet spoko i dobrze czyta się do niej Murakamiego. Gdyby tylko nie była to wersja kieszonkowa z literkami wielkości mrówki, to…