Skok w bok, czyli Góry Stołowe w jeden dzień

Po wielu stresach życia codziennego, człowiek ma ochotę odetchnąć na chwilę, starając się zapomnieć o wszystkich problemach. Dla mnie najlepszym sposobem na to jest podróż, chociażby  w nasze piękne, polskie góry, zwłaszcza w dobrym towarzystwie. Tak się złożyło, że chłopaki z Paragonu z podróży organizowali jesienny spęd, więc postanowiłyśmy wykorzystać okazję i ruszyć się z domu. Miejscem docelowym wyjazdu były Duszniki-Zdrój – małe, spokojne miasteczko. Jednak nie wszystko poszło po naszej myśli. Ale zacznijmy od początku…

Jednogłośnie stwierdziłyśmy, że najlepszym transportem będzie nocny pociąg. Wiedziałyśmy, że pewno nie prześpimy sięza bardzo, lecz co to dla nas! O godzinie 6.45 byłyśmy we Wrocławiu. Stamtąd miałyśmy autobus do Duszników-Zdrój. Planowo powinnyśmy być na miejscu o 10. Z powodu zmęczenia ja i Iwona padłyśmy – przespałyśmy całą trasę. Na szczęście Marta pilnowała drogi… Co nam niewiele dało, bo kierowca zwyczajnie minął nasz przystanek. Wylądowałyśmy w Kudowie- Zdrój, czyli około 20 km od naszego celu. Chłopaki wraz z innymi pewno już dawno wyszli zdobywać szczyty, więc postanowiłyśmy na własną rękę coś zorganizować i wieczorem dotrzeć do schroniska. Wybrałyśmy Błędne Skały przez Czermnę, gdzie znajduje się słynna kaplica czaszek.

Od dłuższego czasu chciałam zobaczyć to miejsce i w końcu nadarzyła się okazja. Kaplica sama w sobie jest bardzo mała, jednak robi wrażenie. Ściany pokryte kośćmi zmarłych sprawiają, że przechodzą ciarki po plecach. Dodatkowo po obu stronach kaplicy mamy umieszczone dwa napisy: „Powstańcie z martwych” i „Pójdziecie pod sąd”, dopełniające klimat miejsca. Sama historia kaplicy jest ciekawa, ale nie będę zdradzać wszystkiego :)
Koszt zwiedzania wynosił 5 zł. Więcej na temat Kaplicy znajdziecie tutaj.

kaplica

Kolejnym punktem wycieczki były Błędne Skały. Dotarcie na miejsce zajęło nam ok. 2,5 h. Przejście skalnego labiryntu ok. godziny. Miejsce z pewnością warte zobaczenia. Skały mają ciekawe kształty i niebanalne nazwy, pobudzające wyobraźnię. Znajdziemy tam chociażby ” Kurzą Stopkę” czy ” Skalne Siodło”.

Tak bardzo nam się podobało, że nie zorientowałyśmy się kiedy zaczęło robić się ciemno. Nasz szlak do miasta prowadził przez las, więc sytuacja stała się niezbyt ciekawa. Zwłaszcza, że żadna z nas nie miała latarki.  Na szczęście spotkałyśmy dwóch mężczyzn (ojca i syna), którzy nie dość, że wyprowadzili nas z lasu to jeszcze podwieźli do miasta. Nie wiem co byśmy bez nich zrobiły…

P1040603

P1040647

P1040639

P1040613

W Dusznikach – Zdrój przez godzinę szukałyśmy schroniska. Pozbawione nadziei znalezienia celu, chciałyśmy zrezygnować z dalszych poszukiwań. Jednak po raz kolejny los się do nas uśmiechnął i akurat ostatnia grupa ze spędu wracała do schroniska. Nieświadome tego co nas czeka, zadowolone ruszyłyśmy za nimi… pod górę… pod naprawdę stromą górę. Ostatkami sił doczłapałyśmy się na miejsce.

P1040673

P1040675

Nasz nocleg znajdował się w schronisku PTTK „Pod Muflonem”,  690 m n.p.m., na zboczu Ptasiej Góry.

20141123_095918

Jak wyglądało w środku?
Część łóżek było dość dużych (zmieszczą się dwie osoby), a część było typowo jednoosobowych. Iwona skarżyła się, że jej materac był tak wykrzywiony, iż nie dało się na nim normalnie spać. Duży minus za łazienki. Były zwyczajnie brudne. Jeden zlew całkowicie zapchany jakimś syfem. Do tego prysznic miał takie niskie ciśnienie, że woda w butelce ma większe.  Plus za właścicieli. Byli wyjątkowo mili. Doszły nas słuchy, iż osoby ze spędu miały z nimi parę spięć, jednak nas to nie tyczyło.

Szczerze mówiąc trudno wiarygodnie ocenić warunki panujące „Pod Muflonem”, ponieważ nie było nam dane znaleźć się tam przed przyjazdem wszystkich. A jak wiadomo tam gdzie jest dużo ludzi trudno o porządek, dlatego też podejrzewam, że pierwotny stan był zupełnie inny.

Z przykrością muszę stwierdzić, że zawiodłam się na chłopakach z Paragonu z podróży. Wykorzystali zmęczenie moje i dziewczyn, zwyczajnie oszukując nas. Naciągnęli nas na kasę. Zapłaciłyśmy za nocleg, a jak się potem okazało nie było dla nas wolnego łóżka (chociaż przedpłata została zatwierdzona, kiedy były jeszcze wolne miejsca). Dzięki uprzejmości osób ze spędu miałyśmy, gdzie spać (odstąpili nam dwa łóżka).

Nie licząc końcówki, wyjazd naprawdę się udał. Zaliczyłam Kaplicę Czaszek, którą od dłuższego czasu chciałam zobaczyć. Do tego zakochałam się w kolejnym miejscu w Polsce, do którego z pewnością jeszcze wrócę!

panorama

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s