Dzien 12 i 13

Po Selfoss ruszyłyśmy do Grindaviku, miejscowości położonej na południowym-zachodziecie Islandii. Na szczęście szybko udało nam się złapać stopa. Dodatkowo natrafiłyśmy na ojca z synem, który poopowiadał nam naprawdę ciekawych rzeczy na temat jego kraju. Aż szkoda, że nasza wspólna podróż tak krótko trwała! Niestety to jedyna pożyteczna rzecz jakiej doświadczyłyśmy tego dnia. Cały czas strasznie padało i wiało (a islandzkie wiatry to nie przelewki) przez to zaszyłyśmy się w kuchni na campingu i modliłyśmy się, aby namiot wytrzymał. Nie wytrzymał. Przez to spałyśmy w łazience. Było ciepło, sucho i bezwietrznie – idealnie! Niestety z namiotem musiałyśmy się pożegnać, a ostatni dzień śpimy w hostelu.
To nie jedyny luksus, na który pozwoliłyśmy sobie na koniec naszej podróży. Zdecydowałyśmy się wykąpać w Blue Lagoon, najsławniejszym miejscu w całej Islandii. To właśnie tu grupy turystów przyjeżdżają każdego dnia. Niestety rozczarowało nas to miejsce. Spodziewałyśmy się czegoś większego… Lepszego? W sumie sama nie wiem… Po prostu innego. Blue Lagoon okazała się zwykłym basenem, z średnio ciepłą wodą, gdzie na głowę padał Ci zimny deszcz, a w okolicy widać było tylko i wyłącznie parę… A może to już były chmury? Najlepszą rzeczą z tego wszystkiego była masa krzemionkowa, którą smarowało się twarz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s