Tam, gdzie ogień spotyka się z lodem


Południe

Po tygodniu spędzonym na północy nie mogłyśmy doczekać się południowej części Islandii. Jest ona popularniejsza i chętniej odwiedzana przez turystów. W polecanych przez przewodniki miejscach nie można było odetchnąć w spokoju dzięki całej masie odwiedzających. Tajemniczość oraz dzikość wyspy została gdzieś zgubiona w tłumie przedzierających się ludzi. Taka jest właśnie cena popularności.

Po ciężkiej nocy na wschodzie, dość szybko udało nam się złapać stopa (na szczęście!). Naszym nowym kompanem podróży była dość nieogarnięta Kanadyjka. Wynajęła auto, ponieważ wiatr zniszczył jej namiot oraz zmęczyło ją ciągłe stopowanie. Samochód stał się dla niej nie tylko środkiem transportu, ale też miejscem do spania. Z tego co zauważyłyśmy, to dość często praktykowany sposób na zaoszczędzenie pieniędzy. Dowiedziałyśmy się, że spóźniła się na swój samolot i teraz podróżuje po wyspie dla zabicia czasu. Następny lot miała za tydzień. Wielokrotnie pytałyśmy się jej czy nie chce zboczyć z drogi nr 1 i zobaczyć coś więcej. Za każdym razem tłumaczyła, że boi się zgubić. Strach przed tym jest dla mnie całkowicie zrozumiały, z drugiej strony szkoda czasu na zwiedzanie Islandii zza szyby samochodu…

1. Jökulsárlón

Miejsce, gdzie lodowiec traci swoją moc, a jego fragmenty wpadają do oceanu. W całym krajobrazie brakowało mi tylko niedźwiedzi polarnych dryfujących na lodowych krach. Nic dziwnego, że właśnie tutaj zostały nakręcone sceny pościgu do filmów z Jamesem Bondem.

Wyobrażam sobie, że tak właśnie wyglądają obrzeża Antarktydy:)

IMG_20150913_145926

IMG_20150913_145929

Czas pożegnać się z lodowcem i ruszać dalej

IMG_20150913_155240

2. Vik

Niewiele jest miejsc na ziemi, gdzie można poopalać się na czarnej plaży. Krajobraz idealny do kręcenia horrorów. Mgła okryła wybrzeże, dodając jej tajemniczości. Wystarczyło wsłuchać się w fale, by znaleźć się w zupełnie innym świecie…

IMG_20150913_191534 \IMG_20150913_194503

Tak zakochałyśmy się w tym miejscu, że następnego dnia postanowiłyśmy pospacerować po klifie. Udało nam się dostać na drugą stronę a tam spotkała nas bardzo miła niespodzianka. Okazało się, że w sąsiednim miasteczku Mýrdal znajduje się jaskinia.

Żeby zobaczyć takie widoki warto poświęcić parę godzin

IMG_20150914_141227

IMG_20150914_151633
Jaskinia, czyż nie jest piękna?

IMG_20150914_175321

IMG_20150914_175523

3. Thingvellir

Kolejnym miejscem, które odwiedziłyśmy był park narodowy. Aby tam dotrzeć wybrałyśmy`(nieświadomie) mniej uczęszczaną trasę. Częstotliwość przejeżdżających aut wynosiła 3 na godzinę. Przez to spędziłyśmy pierwszą noc na dziko. Było warto. Piękno zachodzącego słońca sprawiło, że ze zdumieniem obserwowałyśmy go nie zważając na zimno. Coś cudownego. Jednak łatwo nie było. To pierwsza noc kiedy tak naprawdę zmarzłyśmy. Spałam w rękawiczkach, dwóch parach skarpetek oraz czapce (!!).

Takie widoki tylko zachęcają do spania na dziko

IMG_20150915_184827

Na końcu wąwozu Almannagjá można znaleźć taki oto wodospad

IMG_20150916_161257

Nic dziwnego, że to miejsce trafiło na światową listę dziedzictwa UNESCO

IMG_20150916_164205

Tu właśnie stykają się dwie płyty tektoniczne euroazjatycka i północnoamerykańska

IMG_20150916_164209

W tej okolicy zebrał się pierwszy islandzki parlament Althing

IMG_20150916_164511

4. Golden Circle

Najczęściej odwiedzane miejsce w Islandii. Tłumy turystów przyjeżdżają by zobaczyć wybuchający gejzer czy wodospad Gullfoss. Pierwsza atrakcja nas rozczarowała, druga zapadła w sercach na zawsze. Jak dla mnie miejsce warte zobaczenia, mimo tego, że jest to trochę przereklamowana i pełna turystów okolica.

Wszyscy z niecierpliwością oczekiwali wybuchu gejzeru

IMG_20150917_141211

Jeżeli się przyjrzysz dokładnie, jesteś wstanie zobaczyć tęczę:)

IMG_20150917_144929

IMG_20150917_145635

5. Hveragerði

Niedaleko tego miasta znajduje się gorąca rzeka.Trudno było znaleźć jakieś konkretne informacje na temat jej destynacji, odległości od miasta itd. Przez to myślałyśmy, że jest ono niedaleko. Tym sposobem na wspinaczkę górską wybrałyśmy się z torbą Bonusa, kompletnie nieprzygotowane na kilku godzinną wędrówkę. Wykończone dotarłyśmy na miejsce… Od razu wskoczyłyśmy do gorącej rzeki. Było cudownie… Chociaż cudownie to mało powiedziane. Mogłybyśmy spędzić w tym miejscu całą noc.

Już z daleka było widać buchającą parę wodną z gejzerów

IMG_20150918_161445

IMG_20150918_163428

Idealne miejsce na relaks, nieprawdaż?

IMG_20150918_163918

Było nam tak błogo, że zapomniałyśmy o całym świecie i zanim zorientowałyśmy się, zrobiło się dość późno. Nie miałyśmy szans zejść przed zmrokiem. Jednak znów los uśmiechnął się do nas. Spotkałyśmy parę Polaków, z którymi to właśnie się zasiedziałyśmy. Zaproponowali nam wspólny powrót. Postanowili też zatrzymać się w tym samym campingu co my, dzięki czemu spędziliśmy jeszcze wspólnie wieczór na miłej konwersacji. Dla takich chwil warto autostopować!:)

5. Zachód i Blue Lagoon

Do zachodniej części Islandii nie miałyśmy szczęścia. Ciągle, gdy się tam znajdowałyśmy padał deszcz i straszliwie wiało. Jednak do wylotu zostało nam trochę czasu, więc postanowiłyśmy nasze ostatnie pieniądze wydać na Blue Lagoon. Bilety w to miejsce można zamawiać online, lecz do tego potrzebna jest karta kredytowa, którą żadna z nas nie posiada. Trochę drożej można kupić wejściówki na miejscu. Do tego potrzeba cierpliwości. My czekałyśmy na wejście z półtorej godziny. Byłam już strasznie głodna i wykończona tym czekaniem, mimo to tłumaczyłam sobie, że na pewno warto. W końcu to miejsce must be  na Islandii. Jakie było moje rozczarowanie jak tam weszłam… Mały basen z barkiem na środku. Trzy sauny na krzyż oraz oddzielny brodzik na masaże – skorzystasz, jeżeli dodatkowo wykupisz, oczywiście. Woda letnia, do tego padał deszcz na głowę. Jedynym plusem była krzemionka, którą się wysmarowałyśmy. W sumie po pół godziny znudził nas pobyt w Blue Lagoon. Trochę głupio wyjść po tym czasie, kiedy tak naprawdę więcej zajęło nam czekanie na wejście… Jeszcze ta cena… Jak dla mnie wielki zawód.

IMG_20150920_135833

IMG_20150920_135841

Na szczęście zachód nie był aż taki straszny. Spotkałyśmy tam ojca z synem , który naopowiadał nam naprawdę wiele ciekawych rzeczy na temat Islandii. Nie mogłyśmy przestać go słuchać i strasznie żałowałyśmy, że nasza wspólna podróż trwała tak krótko.

Więcej na temat Blue Lagoon i obowiązujących cenach znajdziecie tutaj.

Do tego spotkałyśmy owcę, która wygląda jak pies;)

IMG_20150919_153310

Ani pogada, ani widoki nie wydawały się zbyt przyjaźnie nastawione

IMG_20150920_122256

Chociaż nie udało nam się, żadnego z nich zobaczyć, to na południu znajduje się dość dużo wulkanów, w tym znany wszystkim Hekla. Jeżeli dodamy do tego lodowce to wychodzi nam mieszanka wybuchowa, spotykana tylko i wyłącznie w tym regionie wyspy.

Reklamy

3 Comments Add yours

  1. Wszystko piękne! Z laguną Jökulsárlón mam wyjątkowe wspomnienia, bo widziałam tam pływające foki :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      Zazdroszczę fok!:) Nam nie udało się ich zobaczyć. Przynajmniej mamy jeden więcej powód by tam wrócić:)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s