A może przeprowadzka do Chin?

„W Chinach jedzą księżyc”

Miriam Collee

Nie można sprawić, aby życie miało więcej dni,

ale dzień może mieć więcej życia.

Tą sentencją zaczyna się opowieść Miriam Collee i po przeczytaniu jej wiedziałam, że historia zawarta w tej książce nie może mi się nie spodobać. Narzekamy często na szybki upływ czasu tak naprawdę nie umiejąc w pełni z niego korzystać. A każdy dzień może być przecież nową przygodą!

W książce „W Chinach jedzą księżyc” zawarta jest historia Miriam, jej męża Tobiasa i córki Amelie, którzy postanawiają zmienić swoje poukładane i bezpieczne życie, ponieważ czują, że na tym etapie im ono nie wystarcza. Korzystają z niespodziewanej oferty pracy Tobiasa i przeprowadzają się na dwa lata do Szanghaju.O tym że nie będzie łatwo przekonują się już podczas pierwszej zapoznawczej podróży do tego miasta. Zaczyna się od zgubienia bagaży przez linie lotniczą a później okazuję się, że agencja przeprowadzkowa zapomniała o nich i muszą sami dać sobie radę w kraju, który nie tylko leży na drugim końcu globu, ale też różni się kulturowo i mentalnie od tego, w którym żyją. Czują się jakby wylądowali na Księżycu. jeszcze nie wiedzą, że to wszystko to tylko zapowiedź przygód jakie ich czekają.

Książka podzielona jest na 13 rozdziałów, a każdy z nich odpowiada jednemu miesiącowi ich pobytu w Chinach. Składają się one z krótszych podrozdziałów, które stanowią migawki przedstawiające codzienne życie w nowym kraju. Okazuje się, że odmienny język to najmniejsza z przeciwności jakie może ciebie spotkać w obcym kraju, a największą przeszkodą jest inna mentalność, wychowanie i normy społeczne. Wynikiem tego są zabawne jak i frustrujące sytuacje o zderzeniu się dwóch odmiennych kultur. Niektóre z przedstawionych historii są zabawne, niektóre smutniejsze i wprawiające w irytacje i nie da się ukryć, że przy tym, wszystkie bardzo ciekawe.

Książkę to kupiłam przez przypadek szukając czegoś do czytania (zdecydowała cena) i nie żałuje zakupu. Każdy z podrozdziałów zaczyna się wybraną mądrością chińską, która stanowi jego motyw przewodni. Uważam, że to miły i ciekawy dodatek. Każda z historii pozwala w jakimś stopniu poznać kulturę tego kraju i ciekawostki z nim związane, np. dlaczego nie powinno się wręczać w prezencie chińczykowi zegara;).  Dzięki tej formie w jakiej została napisana, czyta się ją szybko i może stanowić miłą lekturę na dłuższy wieczór.

Reklamy

4 Comments Add yours

  1. Na przeprowadzkę raczej nigdy bym się nie dała namówić ;) ale na kolejną wizytę, pewnie tak…

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      My jeszcze tam nie byłyśmy, więc trudno nam się wypowiedzieć:) Chociaż słyszałyśmy, że Chiny rzeczywiście potrafią zmęczyć turystę.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Ja coraz częściej zaczynam myśleć, że moje życie mi nie wystarcza. Ale z uwagi na język celowałabym chyba jednak w Japonię – a tam niestety ciężej się przeprowadzić niż tam, gdzie jedzą księżyc :)
    Książkę na pewno przeczytam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      Japonia jest bezkonkurencyjna:)

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s