Nazo Nazo Neru Neru, czyli zrób to sam po japońsku

Czasami wydaje mi się, że nikt nie jest tak kreatywny, oryginalny lub nawet dziwny, w tworzeniu czegoś nowego jak Japończycy.  Z jedzeniem włącznie. Sławne są w tej kwestii Kit Katy, które w tym kraju powstały w niezliczonych wariantach smakowych, które nie zawsze brzmiały smakowicie. Podobnie jest z lodami. Warianty smakowe takie jak ośmiornica, kurczak w curry czy sos sojowy brzmią jednocześnie dla mnie intrygująco i troszeczkę odpychająco. Na Pyrkowie miałam okazje spróbować paru japońskich przekąsek i kupić jedna rzecz, którą zawsze chciałam spróbować zrobić. Czyli japońskie słodycze w wersji „zrób to sam”.

Nie wiedziałam nic o tych produktach, dopóki nie obejrzałam filmików na YouTube z serii JAPANA zjadam vlogerki Agnieszki Grzelak, którą nawiasem bardzo lubię. Są to głownie słodycze (choć występuję parę wersji wytrawnych), które samemu trzeba tak jakby „złożyć”, bo pieczenia tam nie wiele (czasem potrzebna jest ewentualnie mikrofalówka). Podejrzewam, że te produkty skierowane są głownie do dzieci, jednak jako wielka fanka jedzenia i wszystkiego co z nim związane, musiałam tego spróbować!

Jak już wspomniałam okazją do tego okazał się Pyrkon, gdzie w sekcji z mangą i anime, można również było kupić japońskie jedzenie (głownie przekąski). Niestety były one dość drogie, więc nie obkupiłam się tak jak chciałam, ale udało mi się kupić jeden zestaw. Należy on do tych mniej skomplikowanych i do jego zrobienia potrzebna jest dodatkowo tylko woda.

Tak wygląda opakowanie

13223674_10201462232955561_276880066_o

Dobrze, ze instrukcja zrobienia, mimo tylko kilku kroków, była przedstawiona również w formie obrazkowej, ponieważ wszystko inne było tylko po japońsku. Po otworzeniu opakowania okazało się, że w jego skład wchodzą: tacka z dwoma wgłębieniami i miarką do wody, 4 saszetki z proszkiem, 1 saszetka z posypką oraz 2 małe łyżeczki. Wszystko było ponumerowane i na tyle czytelne, że nie było większych problemów co do kolejności użycia saszetek.

Zawartość opakowania

13214957_10201462233075564_965687442_o

Cały proces przygotowania trwał maksymalnie 10 minut i tylko dlatego, że robiłyśmy jeszcze w trakcie zdjęcia. Końcowym produktem okazały się dwie gęste pianki: pomarańczowa o smaku pomarańczy i różowa o smaku brzoskwini. Wizualnie wyglądały smakowicie, wiec wraz z Pati nie mogłyśmy doczekać się, żeby je spróbować.

W trakcie robienia 

13214583_10201462233955586_1979899905_o13223651_10201462234835608_841679865_o

Końcowy produkt

13225140_10201462235235618_808077747_o

Jednak po spróbowaniu okazało się, że więcej frajdy sprawiło nam robienie tego zestawu, niż jego jedzenie. Sam smak okazał się niestety rozczarowujący. Przypomniał on trochę rozpuszczoną oranżadkę o smaku pomarańczowym i brzoskwiniowym. Z tyłu opakowania jest wyjaśnione, że powstanie konsystencji gęstej pianki produktu spowodowane jest reakcją sody z kwaskiem cytrynowym i niestety jest to wyczuwalne. Jedząc czuć pozostałości kwasku, choć to mogło być też winą mojego złego wymieszania.

Możliwe jest również, że miałam co do wszystkiego na wstępie za duże wymagania i przez to jestem bardziej rozczarowana tym produktem niż byłabym normalnie. Pomijając to, sama koncepcja przygotowania tak własnych przekąsek do mnie przemawia, zwłaszcza, że generalnie lubię gotować. Nie zniechęciła mnie też do końca ta próba, więc jeśli będzie okazja, na pewno spróbuje zrobić inny (tym razem bardziej skomplikowany) zestaw.

Dostępnych jest wiele zestawów, a to niektóre z nich.

I w wersji wytrawnej

Reklamy

6 Comments Add yours

  1. Te opakowania wygladaja tak troche przerazajaco :D Jednak sama chetnie sprobowalabym i przygotowala takie cudo :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      Prawda, wygląda trochę creepy… i mało zachęcająco, ale przy robieniu tego zestawu jest trochę zabawy:) warto przekonać się samemu:)

      Polubienie

  2. Klaudia pisze:

    Uwielbiam japonskie slodycze, sama czesto zamawiam. Nigdy jednak nie mialam okazji sprobowac ich wersji kitkatow (fascynuja mnie zwlaszcza te do mikrofali o smaku sernika i te o smaku zielenej herbaty) bo ceny niestety sa smiesznie duze. Ogladalam duzo filmikow z ich slodyczami diy i tez wlasnie slyszalam ze choc zabawa swietna to smak niekoniecznie ;)

    Polubienie

    1. almosttraveler pisze:

      Właśnie tym smakiem się bardzo rozczarowałam:(kit katy o smaku zielonej herbaty miałam okazję spróbować i bardzo mi smakowały, ale ja ogólnie uwielbiam ich słodycze z zieloną herbatą. Tylko ciężko je dostać:(

      Polubienie

  3. Joanna Bojar pisze:

    O, ciekawe pomysły :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      :)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s