¡Buen provecho!, czyli wszystkie smaki Gran Canarii

W tym roku, w ramach postanowienia noworocznego (spontanicznie kupiony bilet lotniczy), weekend majowy spędziłyśmy na słonecznej Gran Canarii. Chciałyśmy poczuć się niczym bohaterki kultowych Pamiętników z wakacji, jednak niestety wylądowałyśmy chyba w nie tej części wyspy i w ramach pocieszenia musiałyśmy zadowolić się wspaniałymi krajobrazami i zwiedzaniem. A no i oczywiście jedzeniem…a było w czym wybierać!

Gran Canaria to jedna z wysp należących do archipelagu Wysp Kanaryjskich i administracyjnie należy do Hiszpanii. Można to zauważyć od razu, pomijając fakt, że mówi się tam po hiszpańsku, architektura, zwyczaje oraz kuchnia bardzo przypominają te na Półwyspie Iberyjskim. Przyglądając się jednak bliżej, można jednak dostrzec mozaikę wielu kultur i tradycji, która tworzy pod względem kulinarny bardzo pyszną mieszankę.

Wyspa, ze względu na swoje położenie, słynie z owoców morza i ryb. Do rarytasów należy mięso królika oraz kozy, ale nie znajdziemy go w każdej restauracji. W każdym razie ja nie przypominam sobie, żebym widziała je gdziekolwiek w menu. A i oczywiście wstyd nie spróbować rosnących tam owoców!

Nie byłyśmy na wyspie długo, więc nie miałyśmy niestety aż tak wiele okazji do próbowania różnych potraw. Jednak podczas tych niecałych 3 dni nie chodziliśmy głodne i udało nam się spróbować parę pyszności. Zwłaszcza, że ceny, choć ciut większe niż u nas, należały do dość przystępnych.

Wiadomo na wyspie można zjeść paellę, gazpacho, ryby, owoce morza oraz inne dania kuchni hiszpańskiej, jednak po co? Warto skorzystać z okazji i spróbować czegoś lokalnego:).

1.Papas arrugadas, czyli „pomarszczone ziemniaki”

Sztandarowa przystawka kanaryjska, którą znajdziecie chyba w każdej restauracji/barze. Choć tak naprawdę może stanowić osobne danie, ponieważ jest naprawdę sycąca! Dość prosta potrawa, ponieważ tak naprawdę są to ziemniaczki gotowane w bardzo słonej wodzie  (powoduje to pomarszczenie się skórki ziemniaka). Podaje się je zawsze z  jednym z dwóch tradycyjnych sosów: ostrym paprykowym, czyli mojo picón lub łagodnym ziołowo-czosnkowych, czyli mojo verde.

Papas arrugadas con mojo picón

Zamówiłyśmy je z Pati w ramach późnego śniadania i cieszę się, że zdecydowałyśmy się na połowę porcji (na zdjęciu), bo zaskoczyła mnie ona swoja wielkością. Była naprawdę spora! Ziemniaczki w smaku były bardzo dobre, wcale nie było czuć, że gotowane są w takiej ogromnej ilości soli. Sos był bardzo dobry- paprykowy, czosnkowy i lekko ostry…mniam. Tylko niestety dość tłusty. Nie wiem tylko, dlaczego do zestawu podali nam do tego bułki… W sumie jednak było czym zgarniać resztki sosu ;).

2.Churros 

Nigdy wcześniej ich nie jadłam i wreszcie miałam okazje to nadrobić! Błąkając się po starym mieście w Las Palmas przez przypadek trafiłyśmy do Churrerie, czyli lokalu specjalizującym się właśnie w tym daniu. Weszłyśmy tam w celu dokonania rekonesansu, a zanim się obejrzałyśmy siedziałyśmy już przy stoliku i czekałyśmy na zamówienie. A wszystko to na migi, bo właściciel nie umiał ani słowa po angielsku, a my po hiszpańsku. Dobrze, że sprzedawali tam tylko jedna potrawę, bo przynajmniej wiedziałyśmy mniej więcej co dostaniemy.

Nasze churros…

…oraz czekolada

Kanaryjskie churros różni się od tego w Hiszpanii przede wszystkim rozmiarem. A w smaku przypomina nasze ciasto parzone, tylko smażone na głębokim tłuszczu. Samo w sobie jest tylko lekko słodkie, ale od czego przecież jest czekolada! Tradycyjnie, właśnie to w niej macza się ten deser. Na Wyspach Kanaryjskich istnieje jednak jeszcze druga możliwość. Do churros zamiast czekolady można zamówić Cafe Cortado Largo, czyli kawę ze słodkim skondensowanym mlekiem. Trochę żałuję, że nie spróbowałam właśnie tej wersji :(.

3.Gofio

Nie miałyśmy okazji próbować tego dania, ale można było je spotkać chyba w każdej restauracji. Wyglądało trochę mało apetycznie, taka gęsta brązowa papka o zapachu zboża. I jest to dokładnie tym na co wygląda, ponieważ gofio to tak naprawdę nazwa rodzaju mąki,  której ziarna zbóż (pszenica, jęczmień, żyto) lub kukurydzy są prażone przed zmieleniem. Dzięki temu nabiera ona specyficznego smaku i zapachu. Mąka może być tylko dodatkiem do potraw lub jego głównym składnikiem. Podaje się ją w wersji wytrawnej np. z czerwoną cebulą lub na słodko z miodem i bakaliami. Każdy może wybrać sobie ulubioną wariacje:).

4.  Bienmesabe, czyli „dobrzemismakuje”

Ten uroczy z nazwy (gdy się go przetłumaczy na Polski) deser to prawdziwa bomba kaloryczna. Składa się on głownie z miodu, żółtek jaja oraz mielonych migdałów, a jego inne wersje tworzone są poprzez dodawanie różnych składników dodatkowych, np. skórka cytryny, cynamon, słodkie wino, sherry lub rum.

5. Owoce

Już w pierwszym sklepie co byłyśmy (a była to stacja benzynowa) namawiano nas do spróbowania bananów, ale nie takich zwykłych. Na Wyspach Kanaryjskich bowiem rosną banany i różnią się one troszkę od tych spotykanych u nas w sklepach. Są krótsze, o delikatniejszym smaku. Wiedziałam, że jest w ich coś innego, chociaż nie mogłam zdefiniować co. No cóż, widocznie nie zostanę koneserką bananów. W każdym razie Pati bardzo smakowały i zajadała się nimi codziennie :).

Stoisko z owocami w Las Palmas

Drugim owocem, którego grzech nie spróbować, jest papaja. Kupiłyśmy ją raz na targu, a miły pan od razu pokroił ją nam na kawałki, więc zwiedzając mogłyśmy przy okazji podgryźć sobie co nieco. Już na pierwszy rzut oka wyglądała inaczej, niż te, co można dostać w Polsce. Była bardzo aromatyczna i soczysta. Pycha! Innym owocem, który warto spróbować jest guawa (na zdjęciu u góry wygląda trochę jak limonka). Nigdy wcześniej jej nie jadłyśmy, więc byłyśmy bardzo ciekawe smaku. A był on bardzo interesujący, dość kwaskowaty, słodki i bardzo oryginalny. Pati zachwycała się zapachem, ale akurat on średnio mi przypadł.

Niestety krótki czas pobytu spowodował, że nie udało nam się spróbować wszystkich smakołyków, zwłaszcza, że kuchnia kanaryjska jest bardzo smaczna. Ale zawsze można tam wrócić, prawda?:)

Smacznego :)

Reklamy

8 Comments Add yours

  1. Zdecydowanie Gran Canaria jest na mojej liscie podrozniczej. A hiszpanska kuchnia nalezy do moich ulubionych! Jak sobie przypomne smak churros z ta pyszna czekolada to mam ochote bookowac bilety juz teraz :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      Teraz wychodzą tanie bilety lotnicze w tym kierunku, więc może warto upolować coś i skreślić Gran Canarie z listy marzeń?:)

      Polubienie

  2. My Home Rules pisze:

    Byłam w Hiszpanii, ale żadnej z potraw przedstawionych przez Ciebie nie jadłam, nie licząc owoców :) Teraz wiem, co następnym razem mam zjeść ;)

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      Polecamy!:)

      Polubienie

  3. Ola pisze:

    Oho, widzę, że muszę wybrać się do Gran Canarii :) Nie dość, że pięknie i ciepło, to jeszcze są tam moje ukochane ziemniaczki! Haha, serio, kocham ziemniaki w każdej postaci. No i jeszcze kusiłaś samymi wegetariańskimi daniami, więc wszystko na plus. Pozdrawiam serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      W takim razie jestem pewn,że te ziemniaki zasmakuja Ci w 100% ;)

      Polubienie

  4. Fromviewof pisze:

    Gran Canaria dopiero przed nami…Była Fuerta, Teneryfa, La Gomera, Isla de Lobos…w styczniu będzie Lanzarote lub Gran C. Zobaczymy :) Twoje wpisy na pewno nam się przydadzą i zachęcą nas do odwiedzenia właśnie tej wyspy :) Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  5. Ale się głodna zrobiłam! Największą ochotę mam na to coś ze zboża, bo brzmi bardzo, bardzo dziwnie, a ja lubię wszystko co inne.
    A churros zjadłabym znowu, najlepiej w Madrycie. :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s