8.07 – 11.07.2016 

Weekend spędziliśmy w Encarnacion – ja, Ernesto, Batsy (odpowiedzialna za osoby z wymiany) i Anatoli (dziewczyna z Grecji).Dojechaliśmy dopiero wieczorem, ponieważ podróż trwała aż 5 h! Patrząc na mapę odległości nie wydają się tak duże. A w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Sobotni ranek minął leniwie. Zanim się wygrzebaliśmy z łóżka było już po 13. Obiad (śniadanie?) to kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła. Pytali mnie chyba z 10 razy czy na pewno chcę kawę do posiłku. U nich to nie do pomyślenia. Nikt nie czeka aż każdy usiądzie do stołu, tylko od razu zaczynają jeść kiedy cokolwiek pojawi się na stole.  Do wszystkiego dodają manioku. Czasem zamiennie używają zamiast chleba. Posiłki są głównie złożone z węglowodanów – makaron, maniok, sałatka z manioku, chipa (coś w stylu bułki), tarta, no i do tego możemy sobie dodać jakieś mięsko;) Strasznie sycące.

Po południu pokazali nam miasto. Objechaliśmy samochodem centrum i ruszyliśmy dalej w kierunku jednej z najsłynniejszych atrakcji –  La Santissima Trinidad de Paraná i Jesús de Tavarangue. Są to pozostałości redukcji misyjnych jezuitów (więcej o tym napiszę w poście co warto zobaczyć w Paragwaju ).

Szkoda, że tak szybko zrobiło się ciemno…

IMG_20160709_172349

IMG_20160709_172412

Po drodze zahaczyliśmy o kościół w kształcie łódki.

W Paragwaju jest wiele bezdomnych psów.

IMG_20160709_150429

Kościół widziany z góry

IMG_20160709_151609

Paragwajczycy nie ruszają się z domu bez termosu na wodę z lodem do terere

IMG_20160709_152205

Kapliczka, gdzie można podziękować za pomoc …

IMG_20160709_152615

…  i umieścić dziekczynną tabliczkę 

IMG_20160709_152653

Ze względu na to, że robi się już ciemno o 17 (podobnie jak u nas zimą), dzień minął naprawdę szybko. Skoczyliśmy na kolację do japońskiej restauracji i spędziliśmy resztę wieczoru na rozmowie oraz piciu piwa. Chociaż bardziej nazwałabym to sączenie ;)

W niedzielę, wraz z Anatoli, postanowiłyśmy pochodzić po mieście. Zanurzyłyśmy stopy w rzece, która wygląda jak wielkie jezioro. Podziwiałyśmy Argentynę z daleka, pogadałyśmy i zwyczajnie miło spędziłyśmy czas.

Jeden z wielu barów w okolicy plaży

IMG_20160710_125156

IMG_20160710_125836

Z daleka widać Argentynę!

IMG_20160710_130358

Kilka zdjęć miasta:

IMG_20160710_141257

IMG_20160710_141657 (1)

IMG_20160710_142031

IMG_20160710_142811

Ciekawostka na dziś:

Musicie coś wiedzieć o Paragwajczykach. W ogóle nie umieją pić. 

Usiedliśmy na tarasie w siedem osób i postawiono wódkę. Pół litra Absolutu i pół litra Smirnoffa. Na siedem osób, więc pewno w połowie trzeba będzie skoczyć jeszcze po co najmniej pół litra – myślę. Czekam cierpliwie na kieliszki. A tu zamiast tego mamy dużą szklankę, na oko o pojemności litra, zapełnioną do połowy lodem. Wlewają trochę wódki i dopełniają sokiem. Naczynie wędruje z rąk do rąk, aż w końcu trafia do mnie. Próbuję. Hello? Vodka, where are you? Żartuję. I tak cały wieczór sączyliśmy łykami sok z wódką, co jakiś czas tworząc nowego drinka. Wszystkim wystarczyło na tyle by atmosfera się rozluźniła, a humor poprawił. Trochę dziwne, ale da się przyzwyczaić.

Biedni, odpadli bardzo szybko;)

IMG_20160709_233522

Nie znają grzanego wina, ani herbatki z prądem.

Jak grzane wino mnie nie zdziwiło, bo jest to trunek znany krajom, gdzie panuje prawdziwa zima, to domowe sposoby na przeziębienie z „prądem” myślałam, że są uniwersalne na całym świecie. Po tym jak zaproponowałam Ernestowi herbatę z miodem, cytryną oraz wódką (biedny kichał cały weekend), to stwierdził, że jest ze mną coś nie tak. Chociaż zaintrygował go ten „drink” to nie wie czy chce go spróbować. Podobno brzmi to podejrzanie.

Nie piją kawy. 

Nad tym ubolewam najbardziej. Jestem uzależniona od kofeiny, dlatego nigdy nie rozpoczynam dnia bez małej czarnej. W Paragwaju głównie można dostać kawę rozpuszczalną, która jest ohydna. W sklepie znalazłam jedną, samotną mieloną kawę i z entuzjazmem przygarnęłam ją. Ona też była ohydna. Ale przynajmniej prawdziwa i mocna. Jak na razie muszę się tym zadowolić. Albo przejść na terere.

P.S. Snapchat mi odmówił posłuszeństwa:(Tylko tyle udało mi się zrobić:

Snapchat-3349495302255812856 (1)

Snapchat-5156247569352801466

Snapchat-5306174266181011433

Snapchat-6413605128857411312

Snapchat-6675470943057406530

Snapchat-6935535126083870107

Reklamy

One Comment Add yours

  1. Zabawne to o piciu wódki, jak yerba mate – trzeba się dzielić ;)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s