Dzień 2

Lotnisko jest dość popularnym miejscem do spania. Po godzinie 20  przybywają tam podróżnicy z różnych zakątków świata o wątpliwym statusie oczekującego na wylot. Każdy znajduje swój kawałek podłogi, wyciąga śpiwór i wtula się w swoje rzeczy z nadzieją, że jak się obudzi jeszcze tam będą. Tylko co jakiś czas ochrona budzi każdego, mówiąc coś po hiszpańsku. Ja wszystko rozumiem, ale o 2 w nocy!?

Dzięki takim doświadczeniom dowiaduję się, że nigdy nie będę geniuszem – podobno Leonardo da Vinci co godzinę ucinał sobie 15 minutowe drzemki, aby nie tracić czasu na sen. Nie wiem jak on funkcjonował, chociaż wielce prawdopodobne, iż rysował swoje halucynacje powstałe na skutek zmęczenia…

Dzień zaczęłyśmy od kawy w Macu i sprawdzeniu internetów. Okazało się, że nasz host przyjmie nas dopiero wieczorem a mi średnio pasowało przemierzanie całego miasta z 17 kg plecakiem w 35 °C upale. Szybko zorientowałyśmy się, gdzie jest stacja kolejowa. Tam na pewno jest przechowalnia bagażu… Pff- nie. To wracamy na lotnisko. Tam jest na 100 %. Na szczęście było, ale w cenie takiej, że złapałam się za głowę. Wydanie 10€ naprawdę bolało, jednak łażenie z plecakiem bardziej.

Dochodziła godzina 14, a my w tym skwarze postanowiłyśmy odwiedzić Park Güella. Oczywiście przygotowane na palące słonce, zdobyłyśmy przepiękną opaleniznę w stylu robotnika. Bo przecież krem został na lotnisku… Przynajmniej w końcu wyglądałam jakbym była na wakacjach! Po dwóch godzinach znalazłyśmy miejsce na niewielkiej górce z widokiem na miasto i tak zdecydowałyśmy odetchnąć na chwilę. U mnie skończyło się zaśnięciem.

Tak dotrwałyśmy do wieczora  spacerując po różnych częściach Barcelony, z przerwami na drzemkę. Dawno nie czułam się tak zniszczona. Zasypiałam na stojąco. Nie ogarniałam życia jeszcze bardziej niż zwykle (tak, da się!). Nawet nie zauważyłam kiedy, mój własny plecak mnie pobił. Skurczybyk wykorzystał sytuację, a ja następnego dnia obudziłam się z posiniaczonym ramieniem!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s