Dzień 4

Rano opuściłyśmy  dom Joana. Naszym kolejnym punktem podróży stała się Tarragona, polecona przez hosta. Podobno piękne miasto z pozostałościami po architekturze samych Rzymian. Wybrałyśmy się tam pociągiem. Bo tak było szybciej i łatwiej.

img_20160817_103653

img_20160817_112436

Po niedługim czasie, dotarłyśmy na miejsce. A tu brak przechowalni bagażów. ZNOWU! Ja nie wytrzymiem jak tak będzie całą naszą podróż wyglądać.  Jak można nie postawić szafek, albo nie zorganizować jakiegoś pomieszczenia z cieć-babą pilnującą wszystko?! W głowie mi się to nie mieści. Ale co zrobić? W tym upale jak żółw musiałyśmy targać nasze bagaże.  Nie muszę mówić, że po 2 godzinach całkowicie wymiękłyśmy.

img_20160817_121408

img_20160817_122225

img_20160817_122018

W sercu Tarragony usiadłyśmy sobie na ławeczce i przyglądałyśmy się jak miasto żyje własnym tempem. Ludzie rozmawiali ze sobą, siedząc w cieniu błękitnych parasolów. Co jakiś czas śmiali się i popijali sangrię. Inni spacerowali wpatrzeni w siebie, zatrzymując się na krótko by zrobić zdjęcia. Te miasto było pozbawione zgiełku, chociaż nadal pozostawało miejscem turystycznym.

img_20160817_124955

img_20160817_124538

img_20160817_141108

Wiecznie nie można przyglądać się ludziom, więc obmyśliłyśmy następujący plan. Nocnym autobusem ruszamy do Walencji. Nie ma sensu zostawać tutaj dłużej, zwłaszcza, że ceny noclegu przypominają nam jak turystyczne jest to miejsce.

img_20160817_144723

img_20160817_143548

Hisilicon Balong

img_20160817_142608

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s