Służba zdrowia – nie taka straszna jak ją malują?

Jak wiecie, cześć mojego pobytu spędziłam w szpitalu, gdzie miałam możliwość obserwacji pracy lekarzy, uczestniczeniu w wielu zabiegach i zobaczeniu chorób, których nie uświadczę w Polsce. Przez miesiąc mogłam poczuć się jak paragwajski lekarz!  Może wydawać się, że szpital jak każdy inny, jednak różnice były – czasem wielkości wodospadu Niagara… Oto kilka z nich:

Podział

W Paragwaju mamy kilka rodzai szpitali. Dla najbiedniejszych, gdzie brakuje dosłownie wszystkiego a lekarze używają gaz jako maseczek do twarzy. Robotniczym, w którym miałam szczęście przebywać oraz prywatny, dostępnym dla najbogatszych. O różnicach w warunkach nie muszę wspominać, o tyle dobrze, że Ci sami lekarze pracowali chociażby w szpitalu robotniczym jak i prywatnym.

Widok z oddziału na przód IPS

Wygląd

Kojarzycie może film „Bogowie”, gdzie Religa przechodzi przez obskurny korytarz w podziemiach szpitala? Tak właśnie czułam się każdego dnia idąc na praktyki. I chociaż był to największy i jeden z najlepszych szpitali w Asuncion to mógłby wystąpić jako plan filmowy niejednego horroru. IPS, bo tak nazywał się szpital, był ogromny. Miał 8 pięter i chyba wszystkie możliwe oddziały. Na samym dachu znajdowały się pokoje dla rodziny pacjentów. Tych, których nie stać było na taki luksus, spali na siedzeniach, na korytarzu. Pomyślicie, że mogli spać na oddziale? Nie mieli takiej możliwości, ponieważ przy każdych drzwiach przed wejściem na oddział stał ochroniarz, który wpuszczał wybranych pacjentów oraz lekarzy.

Sala operacyjna

To jest hicior! Będąc na sali operacyjnej w ogóle się nie czułam jakbym tam była. Duży korytarz z dwoma oddzielnymi pomieszczeniami. Jedno było dla chirurgii ogólnej a drugie dla urologii. W środku chaos. Na zewnątrz chaos. Nie ogarniałam. Na korytarzu poprzyczepiane kartki z rozpiską, skierowaniem i innymi rzeczami – bardzo sterylnie, nie powiem. Przed wejście na korytarz trzeba było zawsze czekać, aż ktoś Ci poda czepek na włosy. Można też być takim czopkiem jak ja i zapominać o tym wchodząc, jak gdyby nigdy nic, a potem dostać opierdziel.

Tak wyglądała profesjonalna rozpiska operacji i skierowania

Łazienka była w klitce, gdzie siedziały salowe. Jedna z nich rozdawała jedzenie, druga sprzątała a trzecia to była zakonnica, która dezynfekowała sprzęt. Tak, dobrze przeczytaliście – zakonnica.

Praca, płaca i atmosfera

Oddział urologii nie należy do takich, w którym na każdym kroku walczy się o ludzkie życie. Oczywiście zdarzają się momenty grozy, ale nie tak często, przez to praca nie jest tak stresująca dla samych lekarzy. Atmosfera była przyjazna, lekarze żartowali oraz śmiali się z siebie nawzajem, a po pracy spotykali się na barbecue przy piwie. Z moich obserwacji wynika, że to urok urologii, gdyż w Polsce mając zajęcia na tym oddziale było bardzo podobnie. Podobno na chirurgii ogólnej była bardziej napięta atmosfera, jednak trudno mi to zweryfikować, zwłaszcza, że byłam tam aż jeden cały dzień i to na sali operacyjnej, gdzie mało kto coś gadał, bo tylko jeden lekarz znał angielski.

Bez względu, do jakiej części świata się nie pojedzie lekarze pracują dużo. Nie mi jest oceniać czy praca w Polsce, czy w Paragwaju jest cięższa. Myślę, że nie o to chodzi. Wiem tylko, iż natrafiłam na wybitnych specjalistów, którzy spędzali ponad pół dnia w szpitalu. Może z większą ilością przerw niż nasi lekarze, ale praca jest pracą, prawda?:)

Zarobki, czyli to na co wiele osób czekało. Lekarz rezydent zarabia średnio 1000 euro miesięcznie. Porównując z naszymi 600 euro to zatrważająca różnica. W czym tkwi haczyk? Szpital pracowniczy należy do państwa, a rząd nie zawsze ma ochotę płacić swoim pracownikom, niestety… Jednak zawsze można wziąć drugi etat w prywatnej klinice lub wykładać na uczelni.

Poczucie porządku

O tym można by było zrobić oddzielny post. Sterylność w Europie a Ameryce Południowej to dwa bardzo różne światy. Nie wyobrażam sobie sytuacji w Polsce, kiedy lekarz bez maseczki podchodzi do stołu operacyjnego i zagląda w brzuch pacjenta. Ominę rzucanie fartuchu na środek podłogi pełnej krwi, płynu dezynfekującego, które potem sprzątane są zwykłą szmatą. Jakkolwiek nie byłaby nasączona silnie bakterio-wirusobójczą substancją – nope, nope, nope!

Tak wyglądała sala operacyjna

Kolejną przerażającą rzeczą było oglądanie jak Marc (z Egiptu) zakłada rękawiczki. Teoretycznie sterylnie. W praktyce wszystko po dotykane i „brudne”. I tak mógł asystować. W sumie dopuszczali każdego z naszej trójki, a przyznaję, że sama perfekcyjną panią domu nie byłam…

Zadania

W Paragwaju nie funkcjonuje coś takiego jak instrumentariuszka. Sprzęt do operacji przygotowują rezydenci. Na dwie sale są trzy pielęgniarki, w czym jedna lata w ten i z powrotem z jednego do drugiego pomieszczenia. Podobno to kwestia oszczędności na personelu.

Na zakończenie

Raz spotkałam Włocha, który stracił rękę podczas wypadku. Mówił, że miał wielkie szczęścia, że był wtedy w Europie. W Paragwaju prawdopodobnie by tego nie przeżył… Dość przerażająca wizja. Jednak z drugiej strony się nie dziwię. Ich medycyna odbiega bardzo mocno od standardów europejskich. Chociaż specjaliści są dobrzy w tym co robią, jednak warunki pracy w jakich jest im dane przyjmować pacjentów… No cóż…

Tył szpitala. Idealny do kręcenia horrorów ;)

Inna sprawa, która mnie nurtuje to, że większość z nich nie umie angielskiego. Może się wydawać, iż jest to zbędna umiejętność, zwłaszcza, że większość krajów w Ameryce Południowej posługuje się językiem hiszpańskim. Ale przecież wszystkie medyczne nowostki są po angielsku! Zanim zostanie to przetłumaczone minie trochę czasu. A jako lekarz należy być na bieżąco ze WSZYSTKIM, by jak najlepiej pełnić swój zawód i pomagać pacjentom.

Advertisements

3 Comments Add yours

  1. Czytając Twój wpis trochę skojarzył mi się z książką, którą obecnie mam na tapecie „Stulecie chirurgów”. Jako lekarz, zapewne kojarzysz tą pozycję :)
    Fajnie, że miałaś okazję poznać pracę lekarza w tak odległym kraju, jakim jest Paragwaj. Tym bardziej, że jak piszesz, to zupełnie dwa inne światy.

    Liked by 1 osoba

  2. Grzegorz pisze:

    Kiedy następny post ;D ???

    Liked by 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      Muszę naprawić komputer (a robię to już 3 miesiąc- bardziej zbieram się by go do informatyka zabrać😅). Teraz to mam większą motywację, więc postaram się w następnym tygodniu coś naskrobać!:)

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s