Hmm… Gdzie to?

Czy czasem nie wydaje Wam się, że Waszym życiem kieruje kompletny przypadek? Tak właśnie było ze mną. Kiedy otworzyłam listę ze SCOPE, zdziwiłam się bardzo, gdy zobaczyłam Paragwaj obok mojego nazwiska. Pierwsza myśl jaka przeszła mi przez głowę to : „czy ja w ogóle zaznaczyłam to państwo?”. Szczerze mówiąc nastawiłam się na Meksyk, który był moim ostatnim wyborem – ze względu na niską liczbę posiadanych punktów (nie pytajcie mnie czemu jest mało chętnych na wyjazd do tego państwa). A tu kompletne zaskoczenie!

-To gdzie udało Ci się dostać?
-Do Paragwaju
-Co? Nawet nie wiedziałam, że zaznaczyłaś takie państwo!
-No w sumie ja też nie…

Tak mniej więcej wyglądała rozmowa z moją przyjaciółką po publikacji listy. W tym dniu moja wiedza o Paragwaju kończyła się na tym, że jest położony w Ameryce Południowej. Zaczęłam, więc intensywnie przeszukiwać internety. I co? I nic. Milczą. Oprócz kilku wzmianek, że to państwo istnieje, dowiedziałam się, że jest tam nudno, nie warto jechać, omijajcie, bo nic ciekawego. To mi się trafiło. Jakaś dziura na drugim końcu świata. Co ja tam będę robić przez cały miesiąc? – płakałam w środku. Jednak mój instynkt podpowiadał mi, że nie jest źle.

Ameryka Południowa jest niebezpieczna!

Po mojej, nie do końca wielkiej euforii nadszedł czas na panikę, Moją oraz ze strony moich rodziców. Sama strasznie zaczęłam się denerwować podróżą, zwłaszcza, że dotarcie na miejsce zajmie mi parę dni, nie znam języka i krąży ogólne przeświadczenie o tym, jak tam niebezpiecznie. Jakby tego było mało, moi kochani rodziciele zaczęli dorzucać do ognia mojego strachu. Tworzyli teorię o podrzucaniu narkotyków do plecaka i więzieniu, w którym utknę na zawsze! W pewnym momencie chciałam zrezygnować…

Hola, hola! Przecież nawet nie znam nikogo kto tam był i może potwierdzić te wszystkie złe rzeczy! 

Ta myśl sprawiła, że na chwilę przestałam się denerwować wyjazdem. Dopóki znów nie zaczęłam rozmawiać z mamą i tatą ;)

Ale Ty jesteś odważna!

Ciągle wszyscy powtarzali te słowa. Sprostuję. Nie jestem odważna. Powiem nawet, że jestem kurczakiem. Kompletnym tchórzem. Na myśl o spędzeniu prawie 20 godzin przesiadki w Sao Paulo sikałam ze strachu w gacie. 3 dni przed wyjazdem nie byłam wstanie spać. Z nerwów.

Przydatne linki

Jeżeli czegoś nie znajdzie wujek Google, to nie istnieje. Coś w tym jest. Na szczęście w odległych zakątkach internetu udało się odnaleźć parę wzmianek o Paragwaju.

Trochę na temat bezpieczeństwa – ogólnie w Ameryce Południowej