Z życia wzięte

Liban moimi oczami

Jestem pewna, że każdemu zawsze podczas wyjazdów trafiają się jakieś śmieszne sytuacje lub gafy z powodu bariery językowej, innej kultury czy wyjątkowo nieogarniętego typu charakteru (to ostatnie tyczy się głównie mnie).  Zazwyczaj kończą się śmiechem i wspomnieniami, do których będzie się wracać przy każdej opowieści. Niestety pamięć jest zawodna i po pewnym czasie takie wydarzenia stają się coraz bardziej niewyraźne, dlatego warto je gdzieś zapisać, a po latach wracać do nich z uśmiechem na twarzy:)

1. Spotkanie w pubie

Do Libanu oprócz mnie, pojechała jeszcze jedna osoba na wymianę. Po pewnym czasie udało mi się z nią skontaktować i umówić na spotkanie, dokładnie wypad do pubu na jakiegoś drinka czy piwo. Nie pamiętam dokładnie skąd pochodziła, ale chyba z Jordanii (co znaczy, że miała imię, którego nie byłam wstanie nawet dobrze wymówić a co dopiero zapamiętać). Jednak sądziłam, że nie będzie problemu ze znalezieniem się, nawet jeżeli nie widziałyśmy się nigdy na oczy – przecież miałyśmy do siebie numery telefonu. Pewnym krokiem weszłam do pubu, po wczesnym upewnieniu się czy to na pewno to miejsce i zaczęłam się rozglądać. Jacyś ludzie zaczęli machać do mnie. Szczęśliwa, że tak szybko znalazłam ją, dosiadłam się, poznałam wszystkich i zaczęłam rozmawiać jakby nigdy nic. Co prawda coś mi nie pasowało, bo jakoś żadna z będących tam dziewczyn nie przedstawiła się imieniem, które by mi cokolwiek mówiło. Jednak stwierdziłam, że to moja pamięć zawodzi. Nie przejęłam się tym bardzo. Po 40 minutach zadzwoniła do mnie dziewczyna z wymiany, martwiąc się gdzie jestem, bo jeszcze nie dotarłam na miejsce. Zszokowana tą sytuacją przeprosiłam towarzystwo i odnalazłam ją przy barze.  Pierwszy raz w życiu przytrafiło mi się, że ktoś obcy do mnie machał, bym się dosiadła. Może oni też mnie z kimś pomylili?

2. Zamówienie jedzenia

Podczas jednego ze spacerów po Bejrucie, znalazłam niepozorny bar z falafelami – przysmakiem, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia! Wszystko dzięki Rafałowi, gdyby nie on nie wiedziałabym, że coś takiego w ogóle istnieje. Gdy weszłam, na dzień dobry zostałam poczęstowana reprezentacyjnym falafelem (pięknie udekorowany – zrobiono mu parę zdjęć a potem trafił do mojego żołądka). Na chybił trafił wybrałam coś z menu i po kilku chwilach miałam dostać swoje danie. Krzątałam się po barze, podglądając jak kucharz przyrządza małe kuleczki. W pewnym momencie sprzedawca zaczął coś mówić po angielsku. Byłam przekonana, że to do mnie (nawet odpowiadał jak coś mówiłam). Okazało się, iż na posiłek będę musiała poczekać pół godziny. Nie był to żaden problem dla mnie, więc powiedziałam, że się przejdę i wrócę za 30 minut odebrać zamówienie. Gdy wyszłam z baru, sprzedawca po kilku chwilach zaczął za mną biec i krzyczeć, żebym nie odchodziła. Podobno nie mówił do mnie, a moje danie już było gotowe…  Skołowana podziękowałam i przez resztę drogi zastanawiałam się co tak naprawdę się wydarzyło przed chwilą.

3. Jesteś mężatką?

Na początku często zdarzało się, że sama wychodziłam na miasto. Widząc samotną dziewczynę, wielu mężczyzn zagadywało. Niektórzy byli bardzo uprzejmi i widać było, iż popchnęła ich do tego zwykła ciekawość. Niestety zazwyczaj osoby, które mnie zaczepiały po krótkiej wymianie zdań zadawały mi pytanie czy mam męża. Na początku, odpowiadałam, że jestem zaręczona, pokazując urodzinowy prezent od rodziców na palcu. Niestety im to nie przeszkadzało w niczym. Dlatego zmieniłam strategię. Zaczęłam mówić, że mam męża, ale nie dali się tak łatwo na to nabrać. „Gdzie Twoja obrączka?” pytali. Kłamstwo szybko się wydawało. Obiecałam sobie, że następnym razem pożyczam obrączkę od mamy, żeby uwolnić się od niechcianego towarzystwa.

4.Wycieczka

Kiedy chciałam zwiedzić miejsca poza Bejrutem, jeździłam z biurem podróży na jednodniowe wycieczki. Ze względu, że zawsze sama podróżowałam, starałam się do kogoś zagadać. Pewnego razu zauważyłam, że jeden z uczestników ma naszywki z flagami na plecaku – podobnie jak ja. Wymieniłam z nim kilka zdań i już do końca wycieczki chodził za mną co chwila pytał się czy nie chcę zdjęcia. Na początku wydawało mi się to bardzo miłe, ale po 2 h zaczęło irytować. Pod koniec, gdy wszyscy byli odwożeni na miejsce, nowy znajomy wręczył mi swoją wizytówkę, w razie gdybym coś potrzebowała. Miałam tak dobrą passę, że kierowca, który odwoził mnie jako ostatnią, też dał mi swój numer kontaktowy. Zastanawiam się tylko czy to świadczy o otwartości tych ludzi czy o tym, że liczyli na coś więcej. Raczej nigdy się już tego nie dowiem.

5. Jak nas widzą

Przed podróżą do Libanu, byłam przekonana, że wtopię się w tłum doskonale. Wiadomo – ciemne włosy, do tego śniada karnacja. Jak się jeszcze opalę to będę nie do odróżnienia. Nic bardziej mylnego. Musiałam mieć coś w zachowaniu, ponieważ tubylcy na kilometr wiedzieli, że nie jestem stąd. Nawet nie musieli do mnie zagadywać. Tak naprawdę nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie. Smutne było tylko podejście do Europejek. Na Bliskim Wschodzie jesteśmy postrzegane jako kobiety rozwiązłe, takie, które miłymi słówkami bardzo łatwo namówić na seks. Dało się to odczuć na każdym kroku.  Czasem, aż ciężko było im wytłumaczyć, że nie jest się zainteresowaną znajomością. Ciekawa jestem czy wynika to z różnic kulturowych, czy zwyczajnie zasłużyłyśmy sobie na takie zdanie o nas.

Reklamy

2 Comments Add yours

  1. Bardzo ciekawy artykuł. Liban to dość egzotyczne miejsce. Fajnie, że udało Ci się tam pojechać. Co do zachowania tubylców…no cóż. Co kraj to obyczaj. Ja miałam swego czasu sąsiadów z Pakistanu, którzy pewnego dnia zapytali mojego ojca, za ile kasy mogą się ze mną ożenić. Byli tak nachalni, że prawie doszło do rękoczynów :)

    Polubione przez 1 osoba

    1. almosttraveler pisze:

      Prawda, tamte rejony mają bardzo odmienną kulturę. Chociaż wspominam Liban bardzo ciepło:) Miałam szczęście, bo udało mi się dostać z wymiany. Całkowicie sama bałabym się jechać, jednak po czasie tam spędzony stwierdzam, że strach ma wielkie oczy i nie wszystko wygląda tak jak to ukazuje telewizja.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s