Plany? Jakie plany?

Panika i inne nieszczęścia

Za parę dni wyjeżdżamy a tu nic  nie jest gotowe. W szale człowiek staram się spakować,a tu się okazuje, że ciepłe bluzy wciągnęła Narnia, a w całym Gorzowie zostały wykupione karty ISIC (serio?). Spanikowana szukam innych alternatyw ubezpieczenia i rzucam się na ciuchy z Lidla niczym chytra baba z Radomia. Staram się znaleźć miejsca, które warto zobaczyć, ale jest ich tak dużo, że nie jestem pewna czy to się w ogóle uda. W głowie kłębi mi się milion wątpliwości… Do ognia dorzuca mama, która pod wpływem swej matczynej miłości wciska mi trzy kurtki, spodnie narciarskie i cztery swetry. Patrzę na to wszystko, zastanawiając się jak ja to zmieszczę do bagażu podręcznego… W internecie szukam informacji o pogodzie. Przecież tam nie będzie minus 30 C. Znajduję wiadomość, że na Islandii wiatr wyrywa drzwi samochodom… Hmm… Cudnie. Ciekawe co zrobi z namiotem i dwoma osobami w środku? Na domiar złego okazuje się, że WizzAir dyma swoich klientów, zmniejszają bezpłatny bagaż podręczny, dając opcję dużego (odpłatnego oczywiście) o wymiarach takich jakie mają wszystkie inne linie lotnicze. Wiem, moja wina, mogłam to sprawdzić wcześniej.

Dobra. Wzięłam głęboki oddech. Pozaznaczałam na mapce wszystkie miejsca, które chcemy z Martą zobaczyć. Oto ona:

Czy się uda? Zobaczmy;)

Z pakowaniem idzie gorzej. Wciskam na siłę. Jak się okaże, że bagaż jest za duży to nałożę na siebie ciuchy. Jakoś to będzie.

Wyliczam w głowie czy wszystko wzięłam. Trzy razy sprawdzam. A potem jeszcze trzy razy, jakby te wcześniejsze trzy razy było nie do końca wiarygodne.

Chyba wszystko myślę.

A teraz informacja dla Was:
Jeżeli jesteście ciekawi jak wygląda Islandia oraz w jakich miejscach jesteśmy aktualnie to dodajcie nas na Snapchata – almosttraveler. W miarę możliwości mamy zamiar przy każdym darmowym Wifi wrzucać zdjęcia, filmiki i co tam nam jeszcze nam do głowy wpadnie.