Inne miasta

Chwila na Węgrzech

Ze względu na ograniczenia czasowe liznęłyśmy tylko Węgry. Parę turystycznych miejscowości zaliczonych musi nas usatysfakcjonować na dzień dzisiejszy, co nie zmienia faktu, że jesteśmy głodne i chętne na więcej! A oto miejsca, w których byłyśmy:

1. Eger

Niewielkie miasto położone pomiędzy Górami Bukowymi a Mátrą. Mekka dla wielbicieli wina – właśnie stamtąd pochodzi Bycza krew, czyli Egri Bikavér. W poszukiwaniu tego wybornego trunku należy wybrać się do Doliny Przepięknej Pani, gdzie oprócz małych winnic, znajdziemy też najróżniejsze knajpki i restauracje, serwujące węgierskie specjały. W tym miejscu mogą również odetchnąć osoby, które nie umieją porozumieć się w języku innym niż ich rodowity. Menu jest w języku polskim! A przed wejściem wielu winnic wiszą karteczki „Mówimy po polsku”. Wiąże się to z ogromną ilością Polaków odwiedzających to miejsce. Dlatego lepiej nikogo nie obgadywać, a nuż okaże się, że nas rozumie ;)

Noc w Egerze spędziłyśmy na campingu. Miejsce dość daleko od centrum, ale nie tak daleko od Doliny Przepięknej Pani. Łazienki były czyste, niedaleko nich stały stoliczki, gdzie można było usiąść i zjeść śniadanie.  Na terenie campingu znajdował się darmowy dostęp do internetu. Jeżeli nie mamy namiotu, możemy wynająć niewielki, drewniany domek. Miejsce prawie idealne. Czemu prawie? Bo niestety nasi rodacy nie umieją się zachować, a na wakacjach są niczym dzikie zwierzęta. Zwyczajnie wstyd mi było, gdy słyszałam ciągłe „kurwy” rzucane w eter a rano (6-7 godzina) obudziła mnie zgraja małych, piszczących dzieciaków wydzierających się akurat przy naszym namiocie. No wiem, wiem – takie uroki campingów;)

Mimo tych dodatkowych atrakcji polecam miejscówkę:
Tulipán Kemping

2. Miskolc

Miasto, które głównie przyciąga turystów swoim oryginalnym basenem w jaskini. Idealne miejsce dla rodzin. Rodzice będą mogli cały dzień spędzić na rożnego rodzaju masażach błotnych, w saunach czy rybim (!) peelingu oraz odetchnąć od swoich pociech, które w tym czasie wesoło będą oddawać się wodnym zabawom. Jedyną wadą tego miejsce jest jego popularność. Ilość osób na basenie jest przytłaczająca…

Jeżeli jednak nie mamy ochoty spędzać czas na pływalni zawsze możemy wybrać się na zwiedzanie miasta, a dokładnie Zamku Królowych.

Stronka internetowa miasta Miskolcbasenu oraz zamku.

W Miskolc wiąże się historia, która udowadnia, że mapy są zbyteczne a Marta to jakiś szarlatan czytający drogę z drzew i lamp ulicznych! W nowe miejsce trafiłyśmy bez mapy, bogate tylko w informację przeczytaną w przewodniku, iż basen znajduje się w Miskolc – Tapolca. Na miejscu zero wskazówek. ZERO! Ale co to dla Marty! Wybrała autobus, potem miejsce przesiadki i kolejny autobus znając tylko słowo Tapolca. Do tego ani razu nie zabłądziłyśmy ani nikogo nie spytałyśmy o drogę . Zastanawiające….

3. Veszprém

Jedno z najstarszych miast węgierskich, zbudowane, niczym Rzym, na siedmiu wzgórzach.  Osobiście polecam zwiedzić wzgórze zamkowe, gdyż jest to serce miasta, pełne perełek architektury. No i jeszcze ten widok na miasto!

Veszprem1

Veszprém 

4. Balatonfüred

Położone nad Jeziorem Balaton, niewielkie miasto typowo nastawione na turystów. Spacerując wzdłuż promenady mijamy sklepy z pamiątkami, budki z jedzeniem i winem. Część wybrzeża jest zajęta przez hotele z prywatnymi plażami, a reszta stanowi miejsce cumowania motorówek. Na szczęście wokół Balatonu jest dobrze rozbudowana sieć dróg rowerowych, a na każdym rogu możemy wypożyczyć jednoślad. Kiedy już to zrobimy, warto wybrać się na półwysep Tihany. 

5. Héviz

Świątynia niemieckich emerytów i zmęczonych życiem austriackich dorosłych w wieku średnim. Ale czemu się dziwić? Jeziorko Héviz słynie ze swojej uzdrowicielskiej mocy – ból od noszenia plecaków przestaje być tak dokuczliwy (sprawdzone!). Zbiornik jest głęboki na 30 m, o temperaturze 36 °C i częściowo porośnięty liliami. Przed wejściem możemy wypożyczyć koło lub piankę, która będzie nas cały czas utrzymywać na powierzchni. Na środku znajduje się kawiarnia, gdzie można coś wypić oraz zjeść. A! Oczywiście nie zabrakło tam peelingujących stopy rybek czy masaży błotnych. Wszystko to tylko, aby umilić nam czas.

Héviz

Po kąpieli możemy przejść się po centrum. Tam okazuje się, że kolejnymi fanami Héviz są Rosjanie. Wśród wszechobecnej cyrylicy znajdziemy złote łańcuchy, tandetne ciuchy i… futra (a co?  Nie słyszeliście o efekcie cieplarnianym?).

Héviz to jedyne miejsce, gdzie miałyśmy problem ze znalezieniem noclegu. Warto o tym pamiętać i zabukować pokój wcześniej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s